Wolnym krokiem przez krakowski Kazimierz

Zwiedzając Kraków, nie mogłam pominąć dzielnicy o nazwie Kazimierz. Już przed wyjazdem znajomy zachęcał mnie do tego, aby pozwiedzać tę część miasta, dlatego pomimo zmęczenia, dotarłam tam na kawę i małe, gastronomiczne co nieco. W Krakowie spędziłam w sumie jeden dzień, zwiedzając najważniejsze punkty turystyczne, więc planowo ostatni przystanek zakładał odpoczynek. Jednak Kazimierz tętni życiem. Z każdej strony znajdują się kolorowe knajpki i restauracje, które przyciągają swoim klimatem. Muszę się przyznać, że nawet nie wiem, jak nazywał się lokal, do którego ostatecznie trafiłam. Przyciągnął mnie do niego pastelowy kolor ścian i drzwi wejściowych.
Wchodząc do środka, dosłownie oniemiałam z zachwytu. Wystrój wnętrza był cudownie eklektyczny. Połączenie starej, obdrapanej ściany z meblami w różnym stylu, zachwyciło mnie bez reszty! Także pomimo przyklejonych ze zmęczenia powiek do gałki ocznej, nie mogłam nasycić się tym klimatem. Po szybkiej kawie postanowiłam zamówić do spróbowania deskę serów i pół wytrawnego drinka, który jeszcze bardziej mnie rozluźnił i wprowadził w stan relaksu. Jedyne co mi przeszkadzało to duży hałas i konieczność prowadzenia rozmowy na „ucho”, ponieważ cały lokal był wypełniony ludźmi. Od tego miejsca zaczęła się moja świadoma przygoda z filozofią Wabi-Sabi, o której możesz przeczytać tu:http://www.littlebitofmakeup.pl/moja-milosc-wabi-sabi-charakterystyka-stylu-i-filozofii/
Szczerze polecam Kazimierz każdemu, kto chce poznać Kraków z innej strony, niż ta turystyczna. Ja na pewno jeszcze tu wrócę! Wszystkie zdjęcia są tak niedoskonałe, że je uwielbiam 😉

4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: