Urodowa pogawędka

Po zapoznaniu się z tematem Air Jogi, o której pisałam tu http://www.littlebitofmakeup.pl/?p=947, zaprosiłam Zuzannę na szybką sesję zdjęciową, która odbyła się u mnie w domu. W sumie nawet spokojnie kawy nie wypiłyśmy, tak nas czas gonił.
Wykonałam Zuzie trzy makijaże, które nawiązują do obowiązujących trendów i należy je traktować jako inspirację.  
W życiu codziennym, dosłowna interpretacja takich wizerunków może wydawać się zbyt ekstrawagancka. Pojedyncze elementy z powodzeniem można wpleść w naszą makijażową rutynę, np. nakładając rozświetlasz czy ten sam kolor na ustach i oku. Pierwszy prezentowany makijaż to make-up no make-up, czyli udający, że go nie ma.

Podstawą jest pielęgnacja.

Pierwszym etapem każdego makijażu jest przygotowanie skóry, poprzez nałożenie kosmetyku nawilżającego. Zauważyłam, że kobiety mają problem z utrzymaniem dobrego nawodnienia skóry. Mało pijemy wody, dużo kawy i herbaty, które dodatkowo odwadniają.
Dochodzi do tego klimatyzacja i dyskomfort związany z utratą nawilżenia mamy zagwarantowany. Przygotowując twarz Zuzanny pod makijaż, użyłam bardzo delikatnej, bezzapachowej emulsji.
Ponieważ Zuzanna jest w zaawansowanej ciąży, podejrzewam, że brak zapachu, to duży plus. W międzyczasie wykonywania makijaży, prowadziłyśmy sobie przyjemną pogawędkę o modzie i urodzie, czyli o tym wszystkim, co kobiety lubią najbardziej.

Czy ciąża wpłynęła na twoją wrażliwość na zapachy? Przygotowując zestaw kosmetyków, którymi będę ciebie malować, starałam się wybierać te, bezzapachowe, i jak najbardziej naturalne.

Na szczęście nie doświadczam żadnych wrażliwości na zapachy. Nie miałam również porannych mdłości. Naprawdę, bardzo dobrze znoszę drugą ciążę. Przez kilka pierwszych miesięcy, fizjologiczny brak miesiączki oraz badania lekarskie, były jedynymi dowodami, potwierdzającymi ten fakt. Moje klientki zorientowały się dopiero w 21 tygodniu, czyli w połowie.

Faktycznie wyglądasz rewelacyjnie. Również zauważyłam twój brzuszek, dopiero jak stanęłaś bokiem. Przeczytałam gdzieś, że brak porannych mdłości świadczy o dobrze funkcjonującej wątrobie. Z tego wynika, że twój zdrowy tryb życia przynosi wymierne efekty.

Na to wychodzi, bo czuję się wspaniale!

Uwielbiam idealnie wypielęgnowaną skórę, która emanuje naturalnym blaskiem. Twoja cera jest w dobrej kondycji. Jedyne na co zwróciłam uwagę, to niewielkie przebarwienia pigmentacyjne. Podejrzewam, że z powodu wahań hormonalnych i słońca.
Jak wygląda twoja codzienna pielęgnacja? Masz jakiś sprawdzony sposób, ulubione produkty lub marki, które tobie służą?

Dokładnie, tak jak zauważyłaś, poza brzuszkiem, na mojej twarzy pojawiły się delikatne przebarwienia hormonalne. Lekarz zapewnił mnie, że do kilku miesięcy po porodzie, wszystko powinno wrócić do normy. Więc, nie przejmuję się tym tematem. Jeśli chodzi o kosmetyki, jestem minimalistką. Uważam, że im mniej, tym lepiej, a to co naturalne, to najlepsze. Do oczyszczania twarzy używam płynu micelarnego, który również dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu. Następnie nakładam krem nawilżający, a pod oczy stosuję ziołowe, apteczne produkty o konsystencji żelu lub wazelinę. Polegam również na sprawdzonych, naturalnych sposobach pielęgnacyjnych. Z tego powodu, gdy przygotowuję jedzenie w kuchni i kroję ogórka, pierwszy plaster idzie na wysmarowanie powiek. Jak wiadomo ogórek świetnie nawilża skórę.
Do moich ulubionych produktów należy korund szlachetny – jest to biały proszek, który wystarczy dosypać do mydła cedrowego, które ma żelową postać. Mydło cedrowe świetnie myje ciało, włosy oraz jest naturalną bazą do maseczek lub peelingów. Zastosowanie tej mieszanki to dla mnie najlepszy peeling i domowa mikrodermabrazcja. Korund szlachetny intensywnie złuszcza martwy naskórek, przez co zwiększa się wchłanianie substancji czynnych, zawartych w kosmetykach do ciała. Ma działanie oczyszczające i wyrównujące koloryt skóry. Skóra po takim zabiegu jest miękka i delikatna, niczym jedwab, a efekt widoczny jest od razu.
Kolejny produkt, który uwielbiam, to krem „Polny Warkocz”. Jest to mazidło o właściwościach odżywczo-kojących. W skład kremu wchodzi między innymi masło shea, olej ze słodkich migdałów, korzeń tarczycy bajkalskiej, olej z nasion maku polnego, witamina E i inne naturalne olejki. Jak już wspomniałam jestem zagorzałą fanką wszystkiego, co naturalne, a w domu urządzam sobie SPA.

Malowanie zaczęłam od wykonania makijażu z serii make-up no makeup. Jest to jeden z tych wizerunków, które nigdy nie wychodzą z mody. Moim zdaniem wyglądałaś w nim bardzo świeżo i młodzieńczo. Jak się czułaś w tak naturalnym wydaniu?

Faktycznie, uchwyciłaś na zdjęciach tą naturalność i wyglądam jak nastolatka! Dawno nie widziałam siebie w takim wydaniu. Bardzo dobrze czułam się w tym makijażu, lubię naturalny wygląd. Nawet jak zachce mi się układać fryzurę, chcę osiągnąć efekt „wiatru w włosach”. Nie lubię nadmiernej stylizacji, która wymaga użycia lakieru lub innego mocnego specyfiku. Jestem świadoma swojej urody, jej zalet i mankamentów i akceptuję swoją naturalną wersję w stu procentach. Nie rozumiem kobiet, które codziennie malują się tak intensywnie, że nie widać niczego prócz dużej ilości produktów na twarzy. W każdej sytuacji wyglądają tak samo- nuda. Uwielbiam w sztuce makijażu, właśnie to, że moja twarz może zmieniać się jak kameleon. Raz wyglądam jak nastolatka, a za moment mogę wyglądać jak wamp.

Zuzanno, jak wygląda twój codzienny makijaż? Jest jakiś element upiększania twarzy, bez którego nie wyjdziesz z domu?

W związku z tym, że mam ciemną oprawę oczu i ciemne brwi, zazwyczaj nie wykonuję pełnego makijażu. Bardzo często wychodzę z domu bez niego i nie mam z tym problemów. Jeżeli już zdecyduje się rano na upiększanie, to tuszuję rzęsy maskarą i podkreślam policzki. Mam kilka produktów, którymi uwielbiam się malować. Są nimi: niebieski cień do powiek, niebieska kredka, którą nakładam na górną powiekę i czarny eyeliner. Lubię czasami zrobić nim czarną, wyraźną kreskę na powiece górnej lub zaznaczyć tylko wewnętrzną część powieki dolnej. Ostatnio  zainspirowałaś mnie swoim żółtym makijażem. Jednak nie posiadam jeszcze żółtego cienia do powiek.

Bardzo się cieszę, że zdołałam cię zainspirować. Mnie do wykonania tego makijażu natchnęły irysy- kwiaty, które uwielbiam. Zdjęcie powstało do artykułu o hitowych kolorach sezonu, do których zółty należy. Do poczytania tutaj http://www.littlebitofmakeup.pl/?p=835

makijaż naturalny

8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: