Zostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamości

Moda na Francję nie jest wymysłem naszych czasów. Od zawsze zakompleksione oko burżuazji łypało w stronę modnych koronek i przepastnych sukni. Czy jest w tym zjawisku coś, co można uznać za pozytyw? Czy podszywanie się pod nie swoją tożsamość jest zdrowe i rozwijające? Kiedyś często wracałam do tych pytań, zadając je sobie dla sprecyzowania swojego gustu i budowania spójnego, wewnętrznego ja. Teraz uważam, że nie odpowiadała mi forma przekazu, mówiąca mi, że mam zostać Paryżanką w Polsce. Jestem Polką i czuję silną więź ze swoimi korzeniami, więc nie trafia do mnie przekaz zachęcający do podszywania się i przyjmowania nieznanej mi tożsamości. Dlatego długo nie widziałam możliwości płynących z tej formy przekazu informacji. Do czasu, aż poczułam się na tyle silna, żeby spojrzeć na to jak na inspirację. To był duży przełom, przede wszystkim w spostrzeganiu tego, co mi się podoba, co mogę wykorzystać i zmodyfikować pod swoje upodobania oraz co chcę poznać, aby się rozwijać. Zawiłe? Już tłumaczę.

Faktem jest, że ślepe podążanie za trendami jest oznaką słabej świadomości siebie. Jednak zupełne odcięcie się i niepodążanie za zmianami również jest oznaką braku rozwoju i samoświadomości. Trzeba naleźć balans. Dlatego nie przemawiają do mnie slogany, mówiące o tym, że ma zostać Paryżanka w Polsce. Po pierwsze, nie mieszkam w Paryżu i póki tam nie zamieszkam, nie nazwę się Paryżanką. Choć myślę, że nawet jakbym zamieszkała we Francji, miałabym wewnętrzny opór nazwania siebie Francuzką. Jednak jest to już kwestia indywidualna. Po drugie, nie widzę atrakcyjności w podszywaniu się pod kogoś, kim nie jestem, więc z automatu odrzucam tego typu hasła. Jednak z biegiem czasu doceniam różnorodność i jestem jej ciekawa. Ma ona wpływ na moją kreatywność, a pewne kwestie związane z inną mentalnością są dla mnie inspirujące. Dlatego chcę czerpać z doświadczenia innych oraz podglądać, jak podchodzą do rozwiązywania swoich problemów, aby wyciągnąć wnioski i zastosować podobną metodę u siebie. Do tego typu działania potrzebny jest spokój, opanowanie oraz ciekawość nowych rozwiązań. Inspirowanie się pracą innych ludzi jest dobre. Wdrażanie podglądniętych schematów i modyfikowanie ich pod swoje potrzeby również jest pozytywne. Uczymy się przecież przez całe życie.

Pracując w jednej z dużych perfumerii, jednym z elementów dress code był mocny makijaż. Akurat trafiłam na managera, który twierdził, że im bardziej ociekająca od makijażu twarz, tym efekt sprzedaży będzie lepszy. Nie mogłam się z tym pogodzić. Wypracowałam sobie swój wizerunek, który opierał się na gładkiej, zdrowej skórze, delikatnie podkreślonych oczach oraz czerwonych ustach. Często klientki komplementowały mój wygląd, nawiązują do stylu Paryżanek. Było mi miło, bo dodawały, że Francuzki zwracają uwagę na pielęgnację skóry, są naturalne, a moja twarz również wygląda na zadbaną. Takie komplementy działają na mnie, bo  dają mi znać, że ktoś docenia moje podejście do urody i codzienne starania o to, aby utrzymywać skórę w dobrej kondycji. Z drugiej jednak strony z obserwacji, wiem, że Polki dopiero od niedawna zaczęły zwracać uwagę na podstawę dobrego wyglądu, jaką jest pielęgnacja, która poprzedza makijaż. Więc nasza mentalność powoli zmienia się i robimy się bardziej świadome. W tym kontekście branie przykładu z Paryżanek jest dla mnie pozytywne. Szczerze podziwiam również podejście Francuzek do kwestii  cielesności. Wiadomo, że ze względu na ich podejście do swojego ciała i stylu życia są one przykładem kobiet wyzwolonych i emanujących naturalnym blaskiem. Urzeka mnie to.
Niewymuszone stylizacje, fryzury oraz makijaż są dla mnie oznaką dużej akceptacji siebie. To jest kluczowa rzecz, nad którą pracuję od dłuższego czasu. Choć nie do końca jestem fanką francuskiego humoru, polecam Ci zapoznanie się z ich komediami romantycznymi lub filmami obyczajowymi. W każdym  wizualnym obrazie bije od aktorek niewymuszony, spontaniczny seksapil, naturalnie buzujący w świadomych swoich atutów kobietach.
Wieki pracy nad rozwojem rzemiosła krawieckiego spowodowały, że francuski styl stał się jednym z kanonów klasyki. Jest on inspiracją dla każdego, kto ma ochotę na budowanie swojego spójnego wizerunku. Przyswajanie i modyfikowanie pod swoje upodobania trendów oraz klasycznych zasad francuskiej elegancji, jest bardzo rozwijające. Takie podejście do podglądania i naśladowania Francuzek oraz ich stylu życia jest dla mnie zrozumiałe. Zachęcam również Ciebie do interpretowania pojęcia inspiracji w taki sposób. Dotyczy to każdego aspektu życia, nie tylko mody na Francję.

Wspomnę jeszcze, że w podstawie programowej zawodowej nauki makijażu, znajduje się makijaż francuski. Opiera się on na idealnej skórze oraz delikatnym podkreśleniu oczu i ust paletą naturalnych brązów. Oczywiście czerwone usta połączone z „nagim okiem” również kojarzą się z niewymuszonym i eleganckim makijażem mieszkanek Francji. Tak samo, jak bluzka w paski i beret. Dodam do tego baletki oraz czarne klasyczne cygaretki i od razu rysuje się w moich myślach postać jadącej na rowerze Francuzki z bagietką w koszyku . Wykorzystując te ponadczasowe atrybuty, stworzyłam stylizację, która jest spójna z moim stylem. Natomiast makijaż jest wariacją na temat klasycznego makijażu francuskiego. Et Voila!  Następnym razem będą czerwone usta 😉

Tu zobacz, jak stworzyć spójny wizerunek http://www.littlebitofmakeup.pl/jak-stworzyc-spojny-wizerunek/

Zostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamościZostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamościZostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamościZostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamościZostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamościZostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamościZostań Paryżanką i pozbądź się swojej tożsamości

5

2 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: