Jak nie być śmiesznym? Poradnik życia towarzyskiego

Długo szukałam sensownego wytłumaczenia dla ludzi, których niektóre zachowywania wzbudzały moje zdziwienie i nie były to odczucia pozytywne. Czasami sytuacje, których doświadczałam, były tak kuriozalne, że zmuszały mnie do głębokiej analizy i zastanowienia się, czy faktycznie miały miejsce. Jak przecież wiadomo, czasami z różnych powodów możemy nadinterpretować otaczającą nas rzeczywistość.  Codziennie możemy mieć styczność z niewłaściwym zachowaniem i powielaniem tych samych, niekulturalnych schematów. Sami również je stwarzamy, czasami nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że kogoś może urazić nasze zachowanie. Rozluźnienie norm społecznych i propagowana swoboda jest idealnym polem do tego, aby pokazać naszą kulturę, lub jej brak. Każdy ma nieograniczone prawo do swobody wypowiedzi, zachowania i interpretowania rzeczywistości na swój sposób. Jednak czy to upoważnia nas do tego, aby nie liczyć się z odczuciami i poczuciem komfortu drugiej osoby?
Niestety,  zdarzało się, że sama płynęłam na fali i przekraczałam normy,  które zostały mi wpojone  w procesie wychowania. W tym przypadku określenie „wpojone”  jest  pozytywne. W żaden sposób nie czuję się pokrzywdzona  przez ludzi mnie wychowujących. Nie była to tresura, tylko chęć przekazania mi  podstawowych zasad dobrego współżycia z innymi. Analizując siebie i innych stwierdzam, że duże znaczenie w wychowaniu ma charakter i osobowość człowieka. Są przypadki, które potrzebują specjalnego środka przekazu;) Może kiedyś rozwinę ten temat. Teraz jednak opowiem o tym, dlaczego uświadomienie sobie tego, że nie odpowiadam za brak kultury i śmieszność innych, ułatwiło moje życie.

Książkę Mieczysława Rościszewskiego pt. „Zwyczaje Towarzyskie” podręcznik praktyczny dla pań i panów, znalazłam w biblioteczce mojej prababci. Egzemplarz, który posiadam, wydany został w 1928 r. czyli po I wojnie światowej, a jeszcze przed II.  Zanim jednak przejdę do jej treści, chciałam przedstawić sylwetkę autora. Jego prawdziwe imię i nazwisko to Bolesław Londyński i pisał również pod innymi pseudonimami. Był on polskim tłumaczem, pisarzem i autorem wielu podręczników dobrego wychowania oraz bajek dla dzieci. Posługiwał się słowem w sposób bardzo przejrzysty i przystępny. Czytając jego opowieści naprowadzające na istotę zagadnienia, doskonale rozumiałam, co chciał przekazać. Wręcz zauroczył mnie swoją mądrością i postawą życiową. Musiał być niezwykle błyskotliwym mężczyzną, którego obecność wprowadzała dobrą energię. Książka została napisana  językiem, który  momentami może być niezrozumiały. Zdarzały się wyrazy, z którymi miałam styczności po raz pierwszy, ponieważ wyszły już z użytku. Jednak lubię, kiedy lektura zmusza mnie do myślenia, ćwiczę wtedy  swoje szare komórki. Im więcej nowości, tym lepiej dla nich!

Autor szeroko opisuje nastroje społeczne panujące po pierwszej wojnie światowej, podaje konkretne przykłady złego zachowania i porusza każdą kwestię życia społecznego, którą należy zmienić, aby żyć przyjemniej. Bycie śmiesznym może spotkać każdego, bez względu na pozycję społeczną i posiadane dobra materialne. W czasach powstawania poradnika zmieniający się ustrój i przenikanie się ludzi z różnym obyciem i z różnych klas społecznych spowodowało, że ci, co awansowali w hierarchii, potrzebowali praktycznych porad w kwestii dobrego wychowania. Był to okres, kiedy podziały społeczne był mocno zaznaczone, a kultura i obycie, cechowały jedynie elitę. Pomimo tego, że dzisiaj nie mamy tak mocno widocznych podziałów społecznych, to nadal można zauważyć, że bon ton towarzyski jest  niektórym obcy.
Z wielkim zainteresowaniem czytałam kolejne, pożółkłe już kartki, które dodatkowo podkręcały moje wrażenia. Czy książka napisana 90 lat temu może być tak bardzo aktualna? Pomimo tego, że minęło sporo czasu od wydania tego poradnika, poruszone w nim problemy i omawiane zagadnienia są niezwykle współczesne. Czasami z lekką ironią podśmiewałam się ze swoich błędów, które pan Mieczysław dosadnie piętnuje. Uświadomiłam sobie również, że nie ponoszę odpowiedzialności za brak kultury u ludzi, którzy zakrywając swoje własne kompleksy, krytykują na przykład mój wygląd i piętnują moje niedoskonałości. Osoby te często same wyglądają niedoskonale. Nietolerancja dla inności i celowe sprawianie przykrości drugiej osobie to  oznaka braku pewności siebie osoby krytykującej. Czy ktoś, kto nie jest moim autorytetem w żadnej dziedzinie i z kogo nie chcę barć przykładu, może mieć wpływ na mój komfort i poczucie własnej wartości? Nie może! Uświadomienie sobie tego zajęło mi trochę czasu. Wcześniej bardzo się przejmowałam takim zachowaniem. Teraz uważam, że to nie mój problem, że komuś brakuje kultury i leczy swoje braki moim kosztem. To nie ja się ośmieszam takim zachowaniem! Wiem jedno, tylko ja mam wpływ, na to, kim jestem i jak o sobie myślę. Nikt inny, tylko ja! Na początek polubiłam siebie, reszta przyjdzie z czasem.

Tu możesz zobaczyć wpis o tej urokliwej scenerii: http://www.littlebitofmakeup.pl/gdzie-sie-wybrac-na-samotny-odpoczynek/

Jak nie być śmiesznym? Poradnik życia towarzyskiego Mieczysława Rościszewskiego

Jak nie być śmiesznym? Poradnik życia towarzyskiego Mieczysława Rościszewskiego

Jak nie być śmiesznym? Poradnik życia towarzyskiego

Jak nie być śmiesznym? Poradnik życia towarzyskiego Mieczysława Rościszewskiego

 

10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: